Przez pryzmat wolności

Just another WordPress.com weblog

Paliwa i podatki

leave a comment »

Nadszedł czas, żeby poważnie podebatować na niektórymi tezami, które trwale wpisały się w program Wolności, a z którymi trudno się zgodzić. Ponieważ mamy dobry program, jest ich oczywiście bardzo mało, ale to nie znaczy, że można przejść obok sprawy obojętnie. Przyjrzyjmy się następującemu tekstowi [1]:

 

@Jacek Wilk: Cena paliwa wpływa na koszt życia każdego Polaka, nawet tego, który nie posiada samochodu. Odbija się na koszcie transportu towarów i osób, a co za tym idzie na cenach biletów oraz na cenach produktów w sklepach. Obecnie 58 proc. ceny paliwa na stacjach to marża, opłaty i podatki.

 

W piątek 13 lipca opublikowana została ustawa wprowadzająca nową opłatę na paliwa. Od 1 stycznia każdy Polak zapłaci o około 10 groszy więcej za każdy litr benzyny i oleju napędowego. Nowa opłata wbrew zapewnieniom z zeszłego roku nie zostanie przeznaczona na budowę i remonty dróg samorządowych. Większość z tych pieniędzy idzie na cele ogólne niezwiązane z potrzebami kierowców. Wolność protestuje przeciwko dojeniu kierowców i finansowaniu z ich kieszeni socjalu. Postulujemy zmniejszenie podatku VAT z 23% do 15% oraz zmniejszenie akcyzy na paliwa do minimum dopuszczanego przez UE. Domagamy się by całość przychodów z podatków nałożonych na paliwo było przeznaczone na cele służące wszystkim kierowcom.

 

Nie budzi wątpliwości, że ceny paliw mają wpływ na koszty życia za pośrednictwem kosztów transportu. Wiemy to zarówno z intuicji, jak i z zauważalnej korelacji [2]. Trzeba jednak pamiętać, że jak słusznie mawiał Milton Friedman: „inflacja jest zawsze i wszędzie zjawiskiem pieniężnym”. Za klucz do wyjaśnienia dynamiki cen należy więc uznawać zjawiska monetarne, które mają wpływ na koniunkturę, od której dopiero zależy cena ropy stanowiąca główny zmienny [3] składnik ceny paliw. Innymi słowy inflacja i ceny paliw są przede wszystkim kształtowane przez te same czynniki i stąd wynika zbieżność ich dynamiki (która może, ale wcale nie musi występować, co dobrze widać na wykresie przedstawiającym drugą połowę 2014 r. [2]), a dopiero w drugiej kolejności oddziałują na siebie wzajemnie.

 

Jednocześnie należy przypomnieć, że podatki są przerzucalne. Dla konsumenta jest więc całkowicie obojętne, czy płacona przez niego cena w sklepie wynika z kosztów transportu zawyżonych podatkiem akcyzowym czy też cenę taniej przewiezionego towaru podniósł np. wyższy VAT. Ludzie występują jednak nie tylko w charakterze konsumentów, lecz również jako mieszkańcy czy kierowcy. Dla tych kategorii opodatkowanie paliwa zamiast np. podatku konsumpcyjnego jest bezpośrednio korzystniejsze, gdyż oznacza presję na mniejsze zużycie paliw, a co za tym idzie redukcję zanieczyszczeń i mniejsze obciążenie (zakorkowanie i zużycie) dróg.

 

Z powyższych obserwacji nie należy wyciągać prostego wniosku, że im wyższe opodatkowanie paliw, tym lepiej. Mechanizm cenowy pełni bowiem funkcję informacyjną przy alokacji zasobów, więc każda podatkowa zmiana cen zaburza również alokację zasobów, prowadząc do nieoptymalnych ekonomicznie działań. Przykładowo przy pewnym absurdalnie wysokim poziomie opodatkowania paliw bardziej opłacałoby się jeździć dorożkami niż samochodami, choć znacznie większą ilość kapitału i pracy trzeba włożyć w utrzymanie koni niż samochodów. Podobnie, choć mniej jaskrawo, widać to na przykładzie zamiany na nowy starego, ale sprawnego i dobrego samochodu, tylko po to, by oszczędzić na paliwie, które zdrożało na skutek podwyżki podatków. Przy konstruowaniu systemu podatkowego trzeba mieć to na uwadze, a więc utrzymywać podatki na niskim poziomie i co do zasady z poszanowaniem neutralności opodatkowania.

 

Co więc nie podoba mi się w zacytowanym tekście, skoro akcyza od paliw nie jest ani niska, ani neutralna? Przede wszystkim to, że stanowi on kontynuację narracji o wyzysku („dojeniu”) kierowców. Nikt nie podjął się rzetelnego wyliczenia, ile środków publicznych przeznaczanych jest w Polsce każdego roku na drogi sensu largo. Pieniądze płyną bowiem szerokim strumieniem z budżetu państwa, funduszy UE i budżetów samorządowych, a przeznaczane są na różne cele: nie tylko budowę dróg, ale i na ich remonty, oświetlenie, odśnieżanie i wiele innych zadań. Nawet tak na pierwszy rzut oka niezwiązana ze sprawą kwestia jak ubezpieczenie zdrowotne ma tutaj znaczenie. Do pomocy dziesiątkom tysięcy rannych w wypadkach drogowych rocznie [4] kierowane są zasoby służby zdrowia, które w przypadku upowszechnienia się bezpieczniejszych metod transportu mogłyby posłużyć innym chorym. Innymi słowy przy zadanej wysokości składki w ramach istniejącego systemu przeciętny Polak na skutek zdarzeń drogowych otrzymuje gorszy poziom opieki zdrowotnej. Przy czym rozbudowa i modernizacja sieci dróg nie jest tutaj rozwiązaniem, gdyż w naszym kraju to właśnie autostrady są relatywnie bardziej śmiercionośne niż przeciętne drogi krajowe [5]. Ponadto do kosztów funkcjonowania systemu drogowego należałoby doliczyć samorządowe kryptodotacje w postaci nieodpłatnych lub dumpingowo tanich parkingów czy też przyzwolenie na parkowanie w miejscach do tego niewyznaczonych. Prawdopodobnie nikt nie zliczy, ile hektarów cennych gruntów i o jakiej wartości w centrach polskich miast leży odłogiem, by ktoś mógł na nich postawić swój pojazd.

 

Powyższe nie rozwiało zatem wątpliwości czytelnika w zakresie tego, czy kierowcy są beneficjentami systemu, czy też do niego dokładają. Zabrakło konkretnych danych. O ile bowiem wpływy z akcyzy czy opłaty paliwowej są weryfikowalne [8] i stanowią łącznie kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie, to nie znamy łącznych kosztów. Można natomiast rozpatrywać poszczególne odcinki dróg. Na tych łamach już to czyniliśmy [6] [7] i okazało się, że są one bardzo nierentowne nawet wówczas, gdyby po przyporządkowanej im stronie przychodowej włączyć wpływy podatkowe. Dotyczy to zresztą nie tylko autostrad czy innych wielkich inwestycji, lecz przede wszystkim prozy miejskiego życia. Posłużmy się przykładem Katowic. Dystanse do pokonania w obrębie miasta nie są duże. Mniej więcej 7,24 km wynosiłby promień koła, gdyby Katowice miały jego kształt. Dystans do centrum z poszczególnych osiedli to np.: z Witosa: ok. 5 km, z Tysiąclecia: ok. 5 km, z Paderewskiego: ok. 3 km. Ile podatków od paliw płacą więc katowiccy kierowcy z tytułu zużycia paliwa? Niewiele, a ile w relacji do otrzymywanych od miasta świadczeń, to też już na tych łamach liczyliśmy [9]. Moja konkluzja jest taka, że mantra „Dojeni kierowcy” jest zwyczajnie fałszywa.

 

Czy więc należy „z kieszeni kierowców finansować socjal”? Oczywiście nie. Czy należy poprzeć pisowską podwyżkę podatków? Też nie [10]. Obniżyć akcyzę na paliwa do minimum dopuszczanego przez UE? Tak, gdyż to dostatecznie wysoki poziom, a nie, gdyż już teraz jest ona na poziomie w zasadzie oscylującym wokół minimum (należy mieć na uwadze różnice kursowe).

 

Czy „domagamy się by całość przychodów z podatków nałożonych na paliwo było przeznaczone na cele służące wszystkim kierowcom”? Ja na pewno nie. Postulat ten jest nie tylko niesłuszny, ale wręcz absurdalny. VAT jest powszechnym podatkiem konsumpcyjnym i ze swej natury nie służy zaspokajaniu potrzeb konsumentów opodatkowanych dóbr. VAT od paliw nie służy kierowcom, VAT od przewozów kolejowych nie służy kolejarzom, a VAT od cukru nie służy ani plantatorom buraka, ani miłośnikom słodyczy. Natomiast akcyza od paliw, która stanowi podatek ekologiczny służący ograniczeniu zużycia paliw, absolutnie nie może służyć finansowaniu celów związanych z ruchem drogowym! System nie może być wewnętrznie sprzeczny, a sens tego postulatu jest mniej więcej taki, jak użycie akcyzy od napojów alkoholowych do promocji picia wódki. Jednocześnie nie zapominajmy, że paliwo zużywane przez przewoźników kolejowych jest opodatkowane dokładnie tak samo jak paliwo przewoźników drogowych. Kierowcy mają więc takie samo prawo wyciągać pieniądze po te środki jak kolejarze – czyli żadne.

 

Należy przy tym zauważyć, że nie ma czegoś takiego jak cel służący „wszystkim kierowcom”. Jako mieszkaniec Katowic zupełnie nie odczułbym skutków budowy autostrady na Pomorzu, za to z wyraźną ulgą odetchnęliby wszyscy katowiccy kierowcy, gdyby główne osiedla i ważne punkty w mieście połączono sensownie rozplanowaną siecią metra. Niesposób również pominąć grafikę, która przedstawia cenę paliwa bez akcyzy, podczas gdy cytowany tekst informuje o konieczności utrzymania akcyzy na poziomie unijnym.

 

Wymiar polityczny sprawy jest taki, że w oparciu o delikatnie mówiąc wątpliwe przesłanki utwierdzamy kierowców w przekonaniu, że są fiskalnie szczególnie pokrzywdzeni. Rozbudzamy roszczeniowość i dostarczamy argumentów uzasadniających domaganie się nieodpłatnego dostępu do dróg i parkingów. To zły kierunek i będę zabiegał o jego zmianę. #Wolność

 

@Wolność @JanuszKorwinMikke @JacekWilk @TomaszBrzezina @rynekkolejowy @tirynatory

 

[1] https://www.facebook.com/jkm.wolnosc/photos/a.760499060693456/1967134743363209/

[2] https://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-i-kiedy-ceny-ropy-podbija-inflacje-7618211.html

[3] choć podatki mają duży udział w cenach poszczególnych paliw, to jednak zmieniały się one w ostatnich latach nieznacznie

[4] http://statystyka.policja.pl/download/20/273613/Wypadki2017.pdf

[5] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/373391016413487

[6] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/422714264814495

[7] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/347904865628769

[8] przy czym część z nich wynika z opodatkowania paliwa spalanego przez lokomotywy czy inne pojazdy niedrogowe, a także z kursów autobusów, które po usunięciu dotacji zostałyby zlikwidowane

[9] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/383790662040189

[10] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/472927696459818

 

#paliwa #benzyna #ropa #diesel #olejnapędowy #ON #gaz #autogaz #LPG #CNG #podatki #opodatkowanie #akcyza #drogi #autostrady #debataprogramowa

Written by Liberalismus

04/11/2018 at 10:42

Napisane w Uncategorized

Rewolucja listopadowa

leave a comment »

Okrągłe sto lat temu miał miejsce bunt marynarzy w Kilonii. Nastał kres Cesarstwa Niemieckiego – rozpoczęła się rewolucja listopadowa.

 

Jeszcze w 1917 r. sytuacja w państwach – stronach Wielkiej Wojny była zupełnie inna. To Niemcy zastanawiali się, jak wyeliminować z konfliktu Rosję, wykorzystując narastające w niej niepokoje społeczne i nastroje pacyfistyczne. W tym celu starannie zaplanowali i przygotowali podróż Włodzimierza Lenina do Piotrogrodu. Operacja okazała się sukcesem, bolszewicki pucz udał się, a Niemcy mogli przerzucić wszystkie siły na front zachodni. Nie przewidzieli oni, że wkrótce sami staną się ofiarą rewolucji. Gdy niemiecka ofensywa 1918 r. załamała się, a rosnący udział wojsk amerykańskich pozbawiał Cesarstwo perspektyw na zwycięstwo, w zmęczonym wojną kraju zapanowały nastroje rewolucyjne inspirowane sukcesem bolszewików w Rosji. Państwo upadło pod ciosami zbuntowanych marynarzy, żołnierzy i robotników na długo zanim wojska Ententy mogły dotrzeć do przedwojennych granic Niemiec. Tzw. Novemberverbrecher obalili Cesarza, skapitulowali przed wrogiem w sposób niedający jakichkolwiek możliwości wynegocjowania akceptowalnych warunków pokoju oraz wprowadzili Niemcy w okres głębokiego kryzysu gospodarczego ściśle splecionego ze zmaganiami z elementem komunistycznym. Chaos i nędza Republiki Weimarskiej w połączeniu z niesprawiedliwymi postanowieniami Traktatu Wersalskiego pomogły w dojściu do władzy narodowym socjalistom i pośrednio są odpowiedzialne za tragedie drugiej wojny światowej.

 

Celem powyższego tekstu nie jest tylko przypomnienie faktów historycznych. Chodzi o wskazanie, jak wielkim i niedocenianym zagrożeniem był i jest komunizm. Ta zbrodnicza ideologia nie była pomysłem na inną, lepszą czy bardziej sprawiedliwą Rosję, ale stanowiła narzędzie jej zniszczenia. Jak zarazki dżumy przysłano bolszewizm w zaplombowanym wagonie, a po jego otwarciu epidemia rozlała się na świat. Upadały imperia, kraje pogrążały się w chaosie, dziesiątki milionów ludzi straciło życie, a setki milionów szansę na godne warunki egzystencji. W roku obchodów dwusetnej rocznicy urodzin Karola Marksa [1] problem jest szczególnie aktualny. #Wolność

 

[1] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/470970206655567

Written by Liberalismus

03/11/2018 at 12:49

Napisane w Uncategorized

Długopis w Ameryce

leave a comment »

Wspólna deklaracja prezydenta Dudy i prezydenta Trumpa budzi wiele emocji [1]. Jej omawianie warto zacząć na wesoło, tj. od kwestii energetyki. Polska dążąca do zacieśniania współpracy z USA w tym obszarze zadeklarowała, że kluczową rolę w tej branży powinien odgrywać sektor… prywatny. Rynek gazu dławiony jest państwowym molochem PGNiG, za publiczne pieniądze wybudowano należący do państwowej spółki Gaz-System S.A. (za pośrednictwem Polskiego LNG S.A.) Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu, amerykański gaz prawdopodobnie po zawyżonej cenie [2] jest kupowany w rezultacie decyzji politycznej, a PiSowski prezydent deklaruje kluczową rolę sektora prywatnego. Jest to groteska podobna rangą do sugestii, że budowa gazociągu Nord Stream 2 zagraża… bezpieczeństwu USA. Niesposób również przejść obojętnie obok stwierdzenia o istotności handlu wolnego, uczciwego i wzajemnego w sytuacji, w której prezydent Trump od miesięcy rozwija politykę protekcjonizmu, wymierzoną również w sojuszników Ameryki [3].

 

W sprawach obronności napisano więcej i poważniej. Na uwagę zasługuje kilka wątków.

  1. Zdefiniowano wroga, konkretnie wskazując Rosję i przypisując jej agresywne zachowanie.
  2. Wśród problemów do rozwiązania wskazano również te, w których tworzeniu wiodący udział mają Amerykanie, tj. w szczególności napięcia na Bliskim Wschodzie.
  3. Współpraca będzie uwzględniać dostęp Polski do nowoczesnych technologii zbrojeniowych, ale tylko tych, które Amerykanie uznają za stosowne („that the U.S. deems possible”).

 

Nie napisano natomiast tego, co zdążył już z satysfakcją przekazać prezydent Trump. Polska już teraz jest gotowa zapłacić znacząco więcej niż 2 miliardy dolarów, by sprowadzić do naszego kraju stały kontyngent amerykańskich żołnierzy [4]. Mieliśmy więc rację ostrzegając jeszcze w maju bieżącego roku [5], że PiS chce wykładać pieniądze Polaków nie na dozbrojenie naszej armii, lecz na zachęcenie Amerykanów, aby raczyli stacjonować w Polsce. Koncepcja, że sama obecność sił mocarstwa chroni dany kraj przed atakiem wroga, jest oczywiście błędna. Najboleśniej przekonuje się o tym od kilku lat Syria, która mimo stałej obecności wojsk rosyjskich jest regularnie atakowana przez Izrael i Turcję oraz trwale okupowana (w odniesieniu do części terytorium) przez USA i ich sprzymierzeńców. Trzeba mówić głośno i otwarcie: ŻADNYCH PIENIĘDZY DLA USA! Drenowanie naszych skromnych zasobów i ignorowanie potrzeb Polaków po to, aby spełnić polityczne ambicje PiSowców, jest zwyczajnie haniebne.

 

Gdy Stany Zjednoczone uważają dany kraj za swojego strategicznego sojusznika, wówczas potrafią go wspierać. Flagowym przykładem jest Izrael, który już wkrótce otrzyma pierwszą transzę z 38 miliardów dolarów przyznaną mu przez Amerykanów [6]. Niewykluczone, że część tych pieniędzy będzie pochodzić nie z amerykańskich, ale z naszych polskich kieszeni. Polska polityka zagraniczna z apriorycznym oddaniem się USA w ogóle nie powinna być uważana za politykę. Tu się nie dokonuje jakichkolwiek wyborów, tu wszystko jest z góry ustalone, a kolejne kreatury uczynione przez PiS ministrami prześcigają się w biciu pokłonów przed Wujem Samem. Szef Gabinetu Prezydenta RP tow. Szczerski obwieścił: „To, że przywieźliśmy do PL dokument z podpisem Prezydenta USA jest czymś, co nadaje tej deklaracji szczególnej wagi. To, o co zabiegaliśmy – osiągnęliśmy” [7]. W szranki stanął minister Czaputowicz, który orzekł, że „zaszczytem jest dopuszczenie do biurka, przy którym pracuje przywódca innego państwa”. Przy czym jego wypowiedź dotyczyła oburzającej sytuacji, w której prezydentowi Dudzie goszczącemu w Gabinecie Owalnym nie zapewniono miejsca do siedzenia i ww. deklarację musiał podpisywać na stojąco, nachylając się nad rogiem biurka Donalda Trumpa [9]. Z dużym zainteresowaniem czekamy jeszcze tyko na komentarz tow. Tarczyńskiego, który jeszcze niedawno wyróżnił się hasłem „Niemiaszki […] won” [11].

 

Całą wizytę można uznać wyłącznie za porażkę. Polska nie uzyskała niczego, powzięła kosztowne zobowiązania, a jej prezydent został publicznie upokorzony. Wydaje się przy tym, że ważne dla Polaków tematy, tj. zniesienie obowiązku wizowego, otwarcie amerykańskiego rynku dla polskich sadowników [10] czy powrót naszych żołnierzy z amerykańskich wojen w ogóle nie zostały poruszone. Dalszy komentarz wydaje się zbędny. Tradycyjnie przypominamy, że racjonalną, pozbawioną uprzedzeń i służącą wyłącznie polskiej racji stanu politykę zagraniczną gotowa jest zapewnić #Wolność.

 

[1] https://www.whitehouse.gov/briefings-statements/joint-statement-president-donald-j-trump-president-andrzej-duda-republic-poland/

[2] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/403125190106736

[3] https://www.nytimes.com/2018/05/18/world/asia/japan-trump-tariffs-wto-.html

[4] https://www.yahoo.com/news/trump-studying-possibility-permanent-us-poland-182952834.html

[5] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/480431812376073

[6] https://www.haaretz.com/us-news/senate-passes-bill-to-enshrine-military-aid-package-to-israel-into-law-1.6340748

[7] https://twitter.com/prezydentpl/status/1042463159729184768

[8] http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-09-19/wydarzenia-i-opinie-jacek-czaputowicz-i-ryszard-schnepf/

[9] http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7,114884,23939168,ekspert-komentuje-glosne-zdjecie-stojacego-przy-trumpie-dudy.html

[10] http://www.sadyogrody.pl/tag/eksport_jablek_do_usa,455.html

[11] https://twitter.com/D_Tarczynski/status/1017041265370849288

#USA #StanyZjednoczone #Ameryka #Trump #DonaldTrump #prezydentTrump #POTUS #FortTrump #Polska #Duda #AndrzejDuda #prezydentDuda #PAD #PiS #wizyta #deklaracja #podpis

Written by Liberalismus

19/09/2018 at 17:09

Napisane w Uncategorized

Buspas w Katowicach

leave a comment »

W okresie przedwyborczym Miasto Katowice postanowiło zgodnie z panującymi w dużych miastach trendami wyznaczyć buspas [1]. Wprawdzie prezydent Krupa zaznaczył, że jest to projekt testowy, który z okazji Europejskiego Tygodnia Zrównoważonego Transportu potrwa „ten tydzień” [2], ale pomysły władz w tym zakresie warto na bieżąco obserwować. Oficjalnie „to, czy buspas zostanie na stałe będzie zależało od opinii mieszkańców”. Nie można więc wykluczyć, że tzw. miejscy aktywiści i inne zorganizowane grupy nacisku sprawią, że buspas powróci w przyszłości jako rozwiązanie trwałe.

 

Sprawa jest szczególnie interesująca w świetle dyskusji, jaka miała miejsce jeszcze w ubiegłym roku na internetowej Platformie Konsultacji Społecznych Urzędu Miasta Katowice [3]. Wówczas przedstawiciel Wydziału Transportu UM przedstawił na temat buspasa na ulicy Mikołowskiej jednoznacznie negatywne następujące stanowisko.

Sprawa wyznaczenia buspasa na ulicy Mikołowskiej została przeanalizowana w dniu 17.08.2017r. na posiedzeniu Zespołu ds. Organizacji Ruchu Drogowego działającego przy Wydziale Transportu Urzędu Miasta Katowice z udziałem przedstawicieli: Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów, Komendy Miejskiej Policji oraz Straży Miejskiej w Katowicach. Przeprowadzona analiza wykazała, że istniejąca organizacja ruchu zapewnia możliwość bezpiecznego dojazdu z ulicy Mikołowskiej na teren AWF oraz stacji benzynowej LOTOS, natomiast wyznaczenie buspasa, zgodnie z Pana propozycją, wiązałoby się z koniecznością przeplatania przez dwa pasy ruchu na odcinku ok. 20m, w sytuacji dojazdu do ww. obiektów, stanowiąc zagrożenie bezpieczeństwa ruchu drogowego oraz niezgodność z obowiązującymi przepisami szczegółowymi. Wprowadzenie wnioskowanego rozwiązania polegającego na dopuszczeniu ruchu ogólnego jednym pasem ruchu, będzie skutkować tworzeniem się kolejek pojazdów przed planowaną sygnalizacją świetlną.”

Oczywiście proponowany na PKSUMK przebieg buspasa był inny, niż ten wytyczony obecnie, ale urzędnicy nie wykazali wówczas jakiegokolwiek zainteresowania tą kwestią.

 

Kwestia buspasów to ważny temat. W ramach ideologicznej walki z samochodami lewica stara się uczynić co w jej mocy, aby ludzie porzucili swoje pojazdy na rzecz transportu zbiorowego. My natomiast zastanawiamy się, jak transport usprawnić bez doktrynalnych uprzedzeń, ale z uwzględnieniem rachunku ekonomicznego, wartości ludzkiego czasu, subiektywnych preferencji oraz ochrony zdrowia i środowiska. Istnieją sytuacje, w których buspas zdaje egzamin, stanowiąc jako element linii BRT substytut metra, cechując się dobrymi parametrami przewozowymi przy zauważalnie niższych kosztach budowy infrastruktury i zakupu taboru. Przykładem jest Kanton, w którym w godzinach szczytu autobusy odjeżdżają niemal co 10 sekund, a łączna liczba przewożonych w ciągu doby pasażerów sięga miliona [4] [5]. System działa jako spójny, precyzyjny mechanizm i wpuszczenie jakichkolwiek innych pojazdów skutkowałoby jego poważnymi zaburzeniami.

 

Zupełnie inna sytuacja ma miejsce np. w Kielcach.  Niedawno media informowały, że po nowym buspasie „autobus pojedzie […] raz na dwie godziny”. [6] Trudno powiedzieć, co motywowało władzami Kielc, ale w naszej ocenie ich działania nie niosą ze sobą pożytku dla mieszkańców. Wracając do Katowic, chcielibyśmy poznać uzasadnienie wyznaczenia buspasa akurat na ul. Mikołowskiej. Ile autobusów na godzinę będzie z niego korzystać? Jakie jest zapełnienie autobusów kursujących tam obecnie, a jakiego władze Katowic spodziewają się po wprowadzeniu buspasa? Czy planowane są dodatkowe kursy bądź przesunięcia w ramach istniejącego rozkładu jazdy, jeśli buspas miałby zostać tam na stałe? Czy ktoś w ogóle podszedł metodycznie do tego tematu, czy też jest to jeden z kolejnych zabiegów wizerunkowych, w jakich specjalizuje się prezydent Krupa?

 

Problemów transportowych miasta nie rozwiążemy poprzez utrudnianie ludziom korzystania z samochodów. Część mieszkańców porusza się własnymi pojazdami nie dlatego, że lubi stać w korkach, ale dlatego, że transport masowy nie oferuje im połączeń, jakich potrzebują. Te z kolei trudno rozwijać, gdyż nieefektywne spółki komunalne odpowiedzialne za ich obsługę pod auspicjami KZK GOP / Metropolii nie potrafią pokryć z działalności nawet połowy swoich kosztów. Jednocześnie Miasto wydaje ogromne kwoty na rozbudowę i utrzymanie sieci dróg, za których użytkowanie nie płacą ani mieszkańcy, ani przyjezdni. Podobnie sprawa wygląda w kwestii parkingów, które w przytłaczającej większości są darmowe, a te w strefie płatnego parkowania dumpingowo tanie (a odpłatne zgodnie z prawem jedynie w dni robocze w określonych godzinach).

 

Potrzebujemy urynkowienia transportu. Transport masowy nie zacznie zarabiać z dnia na dzień, ale trzeba go sprywatyzować, skomercjalizować i systematycznie zmniejszać dotacje. Mamy przy tym świadomość, że sama zmiana właściciela pozwalająca na wyższą efektywność organizacyjną nie wystarczy. Szczególnie ważne są trzy aspekty.

  1. Ograniczenie nieuczciwej konkurencji. Jak zostało wspomniane, nieodpłatna dostępność dróg i niepoważny system opłat za parkowanie nadaje dużą przewagę transportowi indywidualnemu. Bywa tak, że nawet jednej osobie opłaca się jechać do miasta własnym samochodem, uwzględniając tylko bezpośrednio ponoszone koszty, tj. bez wyceny czasu. Ze względu na ograniczenia prawne, a w niektórych sytuacjach techniczne, pobór opłat za użytkowanie miejskich dróg może okazać się nierealny. Można natomiast w pełni urynkowić system parkingów. Opłaty za parkowanie trzeba podnieść, a docelowo całkowicie sprywatyzować przestrzeń parkingową. Parkowanie w przestrzeni publicznej powinno zostać wyeliminowane. Miejskie służby muszą być czujne i sprawne, bezlitośnie odholowując każdy pojazd rozjeżdżający przestrzeń do parkowania nieprzeznaczoną.
  2. Nasze doświadczenia wskazują, że działalność przewozowa sama w sobie nawet przy dobrej organizacji osiąga niską rentowność. Przedsiębiorstwa powinny więc mieć możliwość wykorzystania swoich atutów, tj. czerpać zyski z wynajmu powierzchni zlokalizowanej przy przystankach czy na dworcach. Zbyt mocno przywykliśmy do zachodniej narracji, że trzeba koniecznie rozdzielać infrastrukturę od przewozów, by zapobiegać tworzeniu się monopoli. W efekcie otrzymaliśmy brak koordynacji inwestycji i przewoźników w stanie permanentnego deficytu. Węzły komunikacyjne powinny być centrami życia gospodarczego. Taka sytuacja oznacza nie tylko łatwość dotarcia do nich przez mieszkańców, klientów, pracowników, lecz również tworzy silny bodziec ekonomiczny dla podmiotu zarządzającego. Im więcej pasażerów, tym więcej odwiedzających obiekty komercyjne. Im więcej odwiedzających, tym wyższe stawki czynszu.
  3. Otoczenie prawne i instytucjonalne. Katowice są ściśle związane z przyległymi miastami, a za organizację przewozów kolejowych odpowiadają władze wojewódzkie. Oznacza to, że nawet po ewentualnej reformie władze miasta zachowają ważną rolę koordynacyjną, gdyż sprawny transport musi dotyczyć całej Metropolii, a nie ograniczać się na rogatkach Katowic. Mamy tego świadomość.

 

Powyższe uwagi można oczywiście rozwijać i uzupełniać, ale niniejszy tekst nie pretenduje do miana „Białej Księgi” transportu w Katowicach. To jedynie kilka uwag i zapewnienie, że #Wolność nie będzie walczyć z żadną kategorią podróżnych. Katowice mają być przyjazne mieszkańcom, a więc pieszym, pasażerom i kierowcom (oraz rowerzystom, rolkarzom, wrotkarzom etc.). Wszystkim.

 

[1] http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,23920200,od-niedzieli-buspas-na-ul-mikolowskiej-w-katowicach-niesforni.html

[2] http://katowice24.info/buspas-powstanie-na-ul-mikolowskiej/

[3] https://pks.katowice.eu/default.aspx?g=posts&t=7109#post28146

[4] https://www.fareast.mobi/en/brt/guangzhou

[5] https://en.wikipedia.org/wiki/Guangzhou_Bus_Rapid_Transit

[6] http://faktykielce24.pl/news/kielce/drogi-komunikcja/zbudowali-dwa-buspasy-dla-jednej-linii-autobus-pojedzie-nimi-raz-na-dwie-godziny/

[7] https://en.wikipedia.org/wiki/Transport_in_Hong_Kong

#Katowice #buspas #Mikołowska #transport #komunikacja #Krupa #wybory #samorząd

Written by Liberalismus

14/09/2018 at 12:40

Napisane w Uncategorized

GKS Katowice: Powrót wizytówki

leave a comment »

W związku z nadchodzącymi wyborami pojawiają się lobbyści, którzy próbują skłonić kandydatów do ukształtowania programów i obietnic wyborczych zgodnie z ich interesami. Ich działalność może być nieco zawoalowana i przybierać formę np. artykułu prasowego. Modelowy przykład takiego działania możemy znaleźć na łamach znanego medium polskojęzycznego. [1]

 

Red. Czado rozpoczął swój tekst zgodnie z jednym z kanonów propagandy, odwołując się do naszych kompleksów. „Katowice są jednym z ostatnich ważnych miast w Polsce, które nie dorobiło się jeszcze porządnej sportowej areny” Autorowi ewidentnie nie przeszkadza, że na odcinku dosłownie kilku kilometrów znajdują się trzy pełnowymiarowe stadiony, w tym zmodernizowany kosztem setek milionów złotych Stadion Śląski. [2] Ważne, że w granicach administracyjnych Katowic nie ma „porządnego” obiektu. My, pariasi, jeszcze się go „nie dorobiliśmy”.

 

Na szczęście wkrótce się to zmieni”. Szczęście to okazuje się powszechne i bezdyskusyjne, bowiem nowy obiekt będzie nie tylko „godny kibicowskich ambicji”, ale będzie również „spełniał oczekiwania zwykłych mieszkańców”. W tekście red. Czado zabrakło jedynie opinii, że podobnie jak słynny Miś nowy stadion będzie odpowiadał „żywotnym potrzebom naszego społeczeństwa”. Nie ograniczając się do szyderstwa, zwracamy uwagę na rzeczywiste zapotrzebowanie mieszkańców Katowic na oglądanie rozgrywek z udziałem GieKSy. Już w 2016 r. media informowały o coraz słabszej frekwencji na meczach. [3] Tymczasem w bieżącym roku sytuacja jeszcze się pogorszyła. Jak podał Serwis Kibiców GKS Katowice: „na meczach przy Bukowej pojawiło się średnio o 300 osób mniej na każdym spotkaniu, niż miało to miejsce sezon temu” [4], średnio 2900 osób na mecz, tj. ok. 1% mieszkańców naszego miasta.

 

Choć plan dla nowego stadionu zakłada 12 tys. miejsc (z opcją rozbudowy do 15 tys.), w opinii red. Czado „nie ma miejsca na zarzuty o bezsensownym budowaniu molocha, bo obiekt ma być przytulny i realnie dostosowany do potrzeb”. Oczywiście nikt nie oczekuje, że GKS nagle zauroczy ludzi, a stadion wypełni się na poziomie europejskiej czołówki. [5] Pisanie o obiekcie, którego pojemność będzie się wiązać z frekwencją poniżej 25% i jednoczesne twierdzenie o „realnym dostosowaniu do potrzeb” zakrawa jednak na bezczelność.

 

Za prawdziwy symbol lokalnej propagandy należy uznać słowo „wizytówka”. W wizytówkach lubował się prezydent Piotr Uszok, a nawyk ten przejął jego następca Marcin Krupa [6]. Temat wizytówek jest nam zresztą dobrze znany, gdyż pisaliśmy o nim w kwietniu 2017 r. [7] Entuzjastyczne sięgnięcie przez red. Czado po sprawdzoną propagandę katowickiego magistratu wydaje się tutaj nieprzypadkowe.

 

Trzeba skończyć z taką polityką. Dość pokazywania się i budowy wizerunku miasta kosztem mieszkańców i ich rzeczywistych potrzeb! W 2014 r. wśród kandydatów na prezydenta Katowic panowała zadziwiająca zgoda co do konieczności budowy nowego stadionu, a różnice dotyczyły jedynie szczegółów. [8] W nadchodzących wyborach mieszkańcy będą mieli realny wybór, a nie jego iluzję. Wspólnie możemy ocalić 150 mln zł przed zmarnowaniem na kolejną wizytówkę, do której utrzymania trzeba będzie jeszcze dokładać. Wybierzmy #Wolność.

 

[1] http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35024,23839270,katowice-potrzebuja-tego-stadionu-nowy-obiekt-nowa-era-to.html

[2] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/276755649410358

[3] https://dziennikzachodni.pl/czy-gks-katowice-ma-kibicow-trener-brzeczek-poirytowany-niska-frekwencja/ar/11429267

[4] http://gieksainfo.pl/frekwencja-gieksa-dalej-piata-ale-srednio-300-osob-mniej-na-kazdym-meczu/

[5] http://transfery.info/54840,frekwencja-na-europejskich-stadionach-bundesliga-rzadzi

[6] http://katowice.wyborcza.pl/katowice/7,35063,21600507,nowy-stadion-i-hala-to-bedzie-sportowa-wizytowka-katowic.html

[7] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/311842349235021

[8] https://dziennikzachodni.pl/wybory-2014-w-katowicach-kandydaci-na-prezydenta-o-stadionie-gieksy-i-aquaparku/ar/3625792

#GKS #GieKSa #stadion #nowystadion #Bukowa #wybory #propaganda

Written by Liberalismus

29/08/2018 at 14:13

Napisane w Uncategorized

Życie jest dynamiczne

leave a comment »

Wielu ludzi ulega złudzeniu, że zmiany na świecie postępują powoli. Polska jest członkiem NATO od niemal dwudziestu lat, do Wspólnot Europejskich przystąpiła kilkanaście lat temu, powoli budujemy drogi, niespiesznie zamykamy linie kolejowe, spokojnie rośnie nasza gospodarka, stopniowo podnoszą się płace, rok po roku na rynku pojawiają się odrobinę udoskonalone produkty, wybory odbywają się dość regularnie… jest stabilnie. Tymczasem w Chińskiej Republice Ludowej trwa wielka, dynamiczna modernizacja kraju.

 

Dziesięć lat temu uruchomiono pierwszą w Chinach linię kolei dużych prędkości. [1] Otwarta 1 sierpnia 2008 r. trasa liczy 117 km [2]. Dystans ten pociągi pokonują obecnie w 30 minut [3]. Przez dziesięć lat zmieniło się w Chinach wiele. Wybudowano 25 tys. km linii KDP, tj. ok. dwukrotnie więcej, niż użytkuje reszta świata razem wzięta. Oczywiście Chińczycy nie byli w tym przedsięwzięciu wspierani unijnymi ani żadnymi innymi dotacjami.

 

Porównanie Polski do ChRL wymaga uwzględnienia skali. W przeszłości porównywaliśmy nasz kraj do prowincji Gansu [4], lecz dzisiaj spojrzymy na całe Chiny. Mają one względem Polski:

  • populację większą ponad 36 razy [5];
  • powierzchnię większą ponad 30 razy [6];
  • gospodarkę (wg PKB PPP) większą ponad 21 razy [7].

Gdybyśmy dotrzymywali Chinom tempa wg powyższych proporcji, nasza sieć KDP liczyłaby odpowiednio ok. 700, 830 i 1 200 km.

 

Wiemy jednak, że kolei dużych prędkości w Polsce nie ma. Minione dziesięć lat chińskiego skoku Polska przeżyła po swojemu.. stabilnie. W 2008 r. PKP PLK „uruchomiła postępowanie o udzielenie zamówienia publicznego na opracowanie studium wykonalności linii” [8]. Prace dokumentacyjne zakończyły się w 2015 r. [9] Od tego czasu niewiele się wydarzyło aż do końca 2017 r., kiedy władze niespodziewanie ogłosiły zamiar wybudowania 1 500 km nowych linii kolejowych [10]. Linie te miałyby stać się uzupełnieniem Centralnego Portu Lotniczego (Komunikacyjnego), o którym już na tych łamach całkiem krytycznie pisaliśmy [11].

 

Nie może być tak, że państwo popada z jednej skrajności w drugą. Po dekadzie dość jałowego przekładania papierków z miejsca na miejsce zapowiada się szał inwestycyjny, którego relatywny rozmach ma przyćmić nawet chińskie dokonania. Wszystko to oczywiście za pieniądze podatników, dzisiejszych i przyszłych, którzy będą zmuszeni dołożyć się do megalomańskich projektów.

 

Nie można zaprzeczyć, że obecność Polski w Unii Europejskiej przesądza, że o rozdziale funduszy na infrastrukturę decyduje władza. Jej zadaniem jest jednak sprawić, aby środki te były alokowane w sposób celowy, efektywny i oszczędny. Takie gospodarowanie gotowa jest zapewnić #Wolność.

 

 

[1] http://europe.chinadaily.com.cn/a/201808/02/WS5b623be8a31031a351e91899.html

[2] https://en.wikipedia.org/wiki/Beijing–Tianjin_intercity_railway

[3] http://www.xinhuanet.com/english/2018-08/08/c_137375999.htm

[4] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/328580504227872

[5] 1 403 500 365 ludzi : 38 433 600 ludzi

[6] 9 596 961 km2 : 312 696 km2

[7] 25,238 biliona USD : 1,193 biliona USD

[8] https://pl.wikipedia.org/wiki/Linia_kolei_dużych_prędkości_Y

[9] https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/zakonczono-prace-studialne-nad-kdp-w-polsce-czy-pojedziemy-polskim-tgv-75865.html

[10] https://www.rynek-kolejowy.pl/wiadomosci/pkp-plk-1500-km-nowych-linii-do-obslugi-cpk-84505.html

[11] https://www.facebook.com/freekatowice/posts/387836671635588

#Polska #Chiny #ChRL #koleje #KDP #Ygrek #CPK #CPL #rozwój #zmiana #dynamika #stabilność #megalomania #rozrzutność

Written by Liberalismus

17/08/2018 at 11:53

Napisane w Uncategorized

…a bramy piekielne go nie przemogą.

leave a comment »

#Wolność jednoznacznie opowiada się za możliwością stosowania kary śmierci za morderstwo. Prezes Janusz Korwin-Mikke jeszcze w ubiegłym stuleciu opublikował broszurę pt. „Kara śmierci” [1], która do dziś stanowi aktualny zbiór argumentów przemawiających za przywróceniem kary śmierci. Argumenty są liczne, a konieczność wyposażenia wymiaru sprawiedliwości w możliwość orzekania kary śmierci uważamy za oczywistość.

 

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy więc wiadomość o fundamentalnej zmianie nauczania Kościoła Katolickiego. Zgodnie z nową wersją Katechizmu „Kościół w świetle Ewangelii naucza, że kara śmierci jest niedopuszczalna, ponieważ jest zamachem na nienaruszalność i godność osoby, i z determinacją angażuje się na rzecz jej zniesienia na całym świecie” [2]. Jest to prawdziwa rewolucja w Kościele, czego wyjątkowo nie będziemy wyjaśniać własnymi przemyśleniami. Dla jej lepszego zrozumienia polecamy lekturę tekstów napisanych w różnym czasie przez wybitnych znawców tematu:

  • @Adam Wielomski [3];
  • @Michał Wojciechowski [4];
  • @Jacek Bartyzel [5].

 

[1] http://libertarianin.org/Ebooks/JKM/Korwin_Mikke_Janusz-Kara_Śmierci.pdf

[2] https://www.vaticannews.va/pl/papiez/news/2018-08/reskrypt-karze-smierci-kongregacja-nauki-wiary-katechizm.html

[3] https://konserwatyzm.pl/kosciol-a-kara-smierci/

[4] https://opoka.org.pl/biblioteka/F/FE/kara_sm_2xz.html

[5] http://www.legitymizm.org/ewangelia-galernikow

#Kościół #KościółKatolicki #Katechizm #Watykan #StolicaApostolska #Rzym #Magisterium #teologia #nauka #karaśmierci #papież #Franciszek #rewolucja #zmiana #herezja

Written by Liberalismus

03/08/2018 at 12:11

Napisane w Uncategorized